20.07.2015

Rozdział 3


5 lat później.
Pojawienie się Madeleine w Northport na pogrzebie ojca było sensacją w całym miasteczku. Dziewczyna znowu czuła się tak jak po niedoszłym ślubie z Matthew. Wszyscy uczestnicy żałobnej mszy patrzyli tylko na nią. Mało, kto przejął się odejściem sprawiedliwego prawnika i szanowanego obywatela. Każdy zastanawiał się, co się działo z jego córką przez te wszystkie lata, że ani razu nie odwiedziła swojego ojca. Lucas zmarł niespodziewanie i za wcześnie. Maddy była zdruzgotana tą wiadomością, nie spodziewała się, że będzie musiała pożegnać swojego ojca tak szybko. W te wakacje miał ją odwiedzić w Nowym Jorku. Ją i swoją ukochaną wnuczkę Zoe. Gdy żałobnicy przeszli na pobliski cmentarz, dziewczyna zauważyła swoją przyjaciółkę Reese. Brunetka stała obok Chritophera i uśmiechnęła się na jej widok. Pojawienie się mężczyzny na pogrzebie jej ojca nie było dla niej zdziwieniem jednak przywołało wspomnienia. Kobieta wciąż miała wyrzuty sumienia, że nie powiedziała Chrisowi o dziecku, jednak uznała, że tak będzie lepiej dla niej i córki. 

- Ojcze, muszę z tobą porozmawiać - powiedziała cicho dziewczyna. Odkąd odkryła, że jest w ciąży minął tydzień. Cały czas zastanawiała się, co ma zrobić w tej sytuacji. Przemyślała kilka opcji. Jednak postanowiła nic nie mówić o dziecku Christopherowi. 
- O co chodzi skarbie? Od czasu ślubu jesteś taka smutna. Wiesz jak bardzo chciałbym żebyś znów się uśmiechnęła i zapomniała o tym, co się stało. Nasi sąsiedzi wkrótce zapomną o tym wydarzeniu - zaczął pocieszać córkę mężczyzna. 
- Wiem, ale nie o to chodzi. Ja muszę ci coś wyznać... - zaczęła nieśmiało.
- No śmiało wiesz, że możesz prosić mnie o wszystko - zapewniał Lucas.
- Ja jestem... w ciąży - powiedziała cicho i nieśmiało spojrzała na ojca. Wiedziała, że zawsze może rozmawiać z nim o wszystkim, jednak teraz bała się, że będzie nią rozczarowany.
- Och, tego się nie spodziewałam.
- Tak mi przykro tato, ja naprawdę tego nie planowałam. Bardzo cię przepraszam. Ja myślałam o aborcji, ale chyba nie byłabym w stanie tego zrobić...
- Spokojnie Maddy. Nie przepraszaj mnie. Co się stało to się nie odstanie. Zakładam, że to nie Matthew jest ojcem dziecka? - siwawy mężczyzna spojrzał na nią podejrzliwie. 
- No nie jest.
- To Christopher, prawda kotku?
- Dlaczego myślisz że to on jest ojcem? - zapytała wzburzona dziewczyna.
- Bardzo się interesował tobą po tym całym skandalu ze ślubem. Był u mnie dwa razy w kancelarii i pytał o ciebie. Jeszcze mu nie powiedziałaś? 
- Ja, chyba mu nie powiem - urwała niepewna
- Jak to nie powiesz? Nigdy? Przecież skoro jest ojcem dziecka powinien wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i zaopiekować się tobą i dzieckiem. Jeżeli będzie się wymigiwał od obowiązku, ja z nim porozmawiam i zapewniam cię, że przemowie mu do rozsądku - wytłumaczył spokojnie.
- Nie chodzi o to. Wiem, ze Chris na pewno nie odmówiłby mi pomocy, ale ja nie chce tego od niego wymagać... 
- Jak to nie chcesz? Nie rozumiem? Czy o zrobił ci coś złego? Skrzywdził cię? - pytał nieporadnie ojciec, ale Madeleine zorientowała się, o co chodzi.
- Nie no, co ty. Jeżeli o to pytasz to on mnie nie zgwałcił. Ale wiesz, co ludzie mówią o jego rodzinie.  O jego ojcu alkoholiku, który był zawsze agresywny wobec rodziny. Myślisz, że i on jest taki?
- Co ty mówisz córeczko. Przecież to dobry chłopak. Wiesz to jest twoje życie i ja nie mogę cię do niczego zmuszać. Jednak jak ty sobie to wyobrażasz? Za dwa, trzy miesiące będzie widać, ze jesteś w ciąży. Christopher chyba się domyśli, prawda? 
- No właśnie. Dlatego skontaktowałam się z ciocią Marthą i zapytałam czy mogłabym się u niej zatrzymać na kilka miesięcy dopóki się jakoś nie urządzę. Ona od kilku lat jest wdową i wiesz, jaka jest samotna, zawsze na to się skarży, więc zgodziła się bym u niej zamieszkała. 
- Chcesz wyjechać do Nowego Jorku? Siostra twojej matki na pewno doceni twoją obecność, ale czy ty to przemyślałaś? Będzie ci trudno, nawet, jeśli będziesz z ciocią. Tutaj mamy wielki dom i ja zawsze mógłbym się tobą zaopiekować. 
- Wiem tato, ale muszę stad uciec. Wszyscy mówią o moim niedoszłym ślubie, o Matthew, jego kochance i dziecku. Wiesz, co by było gdyby rozeszła się wieść o moim nieślubnym dziecku? Nie chce takiego życia, gdzie wszyscy cię obgadują i non stop krytykują. 
- Spokojnie, doskonale cię rozumiem. W takich chwilach jesteś tak bardzo podobna do matki. Ona też nie lubiła takich małych miasteczek gdzie wszyscy wszystko wiedzą. Była stworzona do czegoś większego, nie dożycia tutaj tylko, jako żona prawnika. Wiedziałem o tym, ale nie umiałem jej tego dać. Mieszkałem tu od zawsze, ten dom należy do mojej rodziny od pokoleń nie mogłem tak po prostu wyjechać jak ona tego pragnęła  - zaczął wspominać.
- Jestem pewna, że była z tobą szczęśliwa - zapewniła go córka.
- Tak. Będę za tobą tęsknił, gdy będziesz u ciotki, ale mam nadzieję, że odnajdziesz spokój. 

Gdy pogrzeb się zakończył wszyscy szybko się rozeszli do swoich domów. Do Madeleine podeszło kilka osób, aby złożyć kondolencje. Ostatnią osobą, którą zobaczyła dziewczyna była Reese.
- Maddy, tak bardzo mi przykro z powodu twojego ojca. On był naprawdę wspaniałym człowiekiem. Nie spodziewałam się, że odejdzie tak szybko - powiedziała wzruszona brunetka.
- Dziękuję ci Reese. Bardzo się cieszę, że przyszłaś. Chyba jesteś jedyną przychylną mi osobą tutaj - odpowiedziała blondynka.
- Nie przejmuj się tymi okropnymi ludźmi. Pewnie przyszli tylko po to żeby zobaczyć czy przyjedziesz.
- Pewnie tak. Wiesz, że widziałam nawet Matthew. Był sam, co z Vanessą?
 - No cóż mam ci wiele do opowiedzenia. Dużo się zdarzyło, kiedy cię nie było - zapewniła Livingstone.
- w takim razie, może przyjdziesz do mnie. Nie chcę wracać do tego pustego domu.
- Pewnie!

- Ty i Christopher byliście małżeństwem? Naprawdę? Ale jak to się stało? - pytała zaciekawiona Madeleine. Była bardzo zaintrygowana tym, co powiedziała jej przyjaciółka. Musiała przyznać, że mimo wszystko poczuła się zazdrosna. Gdyby ona miała odwagę powiedzieć Chrisowi o dziecku, może to z nią by się ożenił?
- Tak byliśmy małżeństwem Mad. Ale to trwało tylko dwa lata. Od roku jesteśmy już rozwiedzeni. 
- Ale dlaczego się rozstaliście? 
- No cóż, pobraliśmy się, ponieważ byliśmy przyjaciółmi i myśleliśmy, że może uda stworzyć się nam coś trwałego. Ale to od początku był zły pomysł. Zawsze wiedziałam, że on kocha kogoś innego - wyznała Reese.
- Przykro mi. A to, w kim kochał się Christopher? - dopytała ciekawa blondynka.
- Wiesz on nigdy o tym mi nie mówił, ale zawsze wiedziałam, że to byłaś ty.
- Ja? Chyba sobie żartujesz? Spędziliśmy ze sobą tylko jedną noc - nie dowierzała Williams.
- Jestem tego pewna, On był bardzo zawiedziony, że tak niespodziewanie wyjechałaś. Chyba myślał, że mogłoby coś między wami być po tej ślubnej masakrze - wyjaśniła Livingstone.
- Nie, to nie może być prawda. 
- Ja myślę, że on kochał się w tobie od zawsze, dlatego był zawsze taki nie miły jak byłaś z Matthew. To by wiele wyjaśniało - powiedziała szczerze. 
- O Boże. Jeżeli naprawdę tak było, to jesteś chyba najbardziej samolubną osobą na świecie - wyznała Madeleine.
- Nie myśl tak. W sumie skąd mogłaś wiedzieć. 
- Nie o to mi chodzi Reese. Ja mam dziecko z Christopherem - powiedziała cicho blondynka.

Witajcie bardzo serdecznie. Dodaje kolejny rozdział. Chyba zawsze będę musiała was przepraszać za opóźnienia, ale tan czas leci zdecydowanie za szybko :) Kolejny rozdział powinien pojawić się na początku sierpnia chyba, że uda mi się jeszcze pod koniec lipca, ale wole nie obiecywać. Przepraszam za jakiekolwiek błędy w tekście. Pozdrawiam i życzę miłego dnia ;)

Obserwatorzy

Layout by Yassmine