15.01.2015

Prolog



- Jak mogłeś zrobić coś takiego? - wykrzyczała wściekła blondynka, gdy Christopher tylko otworzył drzwi. Mężczyzna nie spodziewał się tutaj dziewczyny, zwłaszcza po tym, co stało się w kościele. Madeleine stała zapłakana w sukni ślubnej w jego przedpokoju. Doskonale wiedział jak bardzo teraz nim pogardzała.
- Nie rozumiem, dlaczego to na mnie jesteś taka zła - powiedział zirytowany i ruszył w głąb mieszkania. - Masz ochotę na drinka - zawołał do blondynki, która nadal stała nieruchomo. Gdy nie udzieliła mu odpowiedzi nalał alkohol do dwóch szklanek. - Proszę, przyda ci się - Chris podszedł do Maddy, podał jej drinka i sam wrócił do salonu. Kobieta duszkiem wszytko wypiła.
- Jak myślisz, dlaczego to na ciebie jestem wkurzona? Zniszczyłeś dzień mojego ślubu, dzień, który miał być najpiękniejszy w moim życiu - wyżaliła się i ruszyła w kierunku butelki alkoholu.
- Prawdę mówiąc to uratowałem cię przed popełnieniem największego błędu w twoim życiu - odparł dumy brunet i uśmiechnął się widząc jak kobieta wypija kolejnego drinka.
- Może jeszcze oczekujesz podziękowania? - odpowiedziała mu. Mężczyzna zdziwił się. Nigdy dotąd Madeleine nie była taka niemiła. Każdy znał ją, jako najsłodszą istotę w miasteczku. Była najpopularniejszą dziewczyną w całej szkole, każdy chciał się z nią przyjaźnić. Ale nie Chris. Był kilka lat od niej starszy i strasznie go denerwowała. Nie musiał w ogóle się do niej odzywać, do czasu aż Matthew nie zaczął się z nią umawiać. Wtedy ci dwoje, dosłownie nie odklejali się od siebie. Wszyscy mieszkańcy Northport uważali ich za najpiękniejszą parę. A on, mimo iż naprawdę lubił Matta, miał dosyć tej słodyczy.
- Teraz wszyscy się ze mnie śmieją. Już wyobrażam sobie ile jeszcze będą o tym plotkować – ciągnęła dalej blondynka.
- No cóż i tak się z ciebie śmiali za plecami. Wszyscy goście zapewne wiedzieli o romansie Matthew – odpowiedział poirytowany. Miał już dosyć tej wizyty. Mimo iż trochę było mu żal Williams, nie zamierzał jej niańczyć i pocieszać.
- Jak to, wszyscy wiedzieli? – dziewczyna otworzyła szerzej swoje niebieskie oczy. – Przecież to moi przyjaciele, na pewno ktoś by mi powiedział!– zapewniała siebie.
- Skoro tak uważasz – odparł brunet i odłożył niewypitego drinka. – Chodź odwiozę cię do domu, zanim będziesz kompletnie zalana.
- Nic mi nie jest – powiedziała dumnie i wygładziła falbanki swojej sukni ślubnej.  Jej dzisiejsza kreacja była wybrana z dokładną starannością. Zanim Maddy zdecydowała się na konkretny model, minęło kilka miesięcy.  Jeszcze dzisiaj rano nie mogła oderwać wzroku od lustra. Jej ojciec nie szczędził pieniędzy na suknie od Eliego Sabba.  Dlatego mogła potwierdzić, że była najpiękniejszą panną młodą od kilkunastu lat w Northport. Jednak teraz nie mogła znieść jej widoku.  – Muszę to ściągnąć – wyszeptała blondynka i zaczęła szarpać tasiemki. Nie obchodziło jej gdzie jest, ani u kogo.
- Zostaw tą kieckę – powiedział poddenerwowany Christopher, złapał Madeleine za ramię i pociągnął w kierunku drzwi.  – Wracasz do domu – powiedział cicho, gdy blondynka zaczęła się wyrywać z jego uścisku.
- Nic nie rozumiesz. Ja nie mogę tam wrócić! Nie zniosę tych spojrzeń pełnych politowania! Mój ojciec pewnie będzie chciał mnie pocieszać, nie chce tam być – odpowiedziała wzburzona. Gdy poczuła, że uścisk mężczyzny łagodnieje, przytuliła się do jego torsu, szukając pocieszenia. Sama nie wiedziała dlaczego przyszła właśnie tutaj. Od początku wiedziała, że Chris jej nie lubi. Zawsze w szkole ją ignorował i wyśmiewał akcje, które organizowała. Gdy zaczęła się spotykać z Matthew, zaczęli spędzać razem więcej czasu, jednak stosunek bruneta do niej nie zmienił się. A teraz to jego towarzystwo wydawało jej się najlepsze. Mimo iż wiedział od początku o występkach jej narzeczonego. Czuła, że mężczyzna znieruchomiał gdy ona go objęła, lecz po kilku długich minutach poczuła jak jego ramiona szczelnie ją oplatają.  Nie wiedziała ile tak stali, jednak wydawało jej się, że czas stanął w miejscu. Gdy poczuła niecierpliwe usta bruneta na swoich wargach, nie wiedziała czy to ona czy on zaczął pocałunek. Christopher przywarł mocno ustami do jej warg. Zamierzał ją delikatnie przytulić a potem odwieść do ojca, lecz z chwilą gdy odwzajemniła pocałunek, z całej siły zagarnął ją w ramiona.

Witajcie. Bardzo się ciesze, że w końcu mogę dodać prolog. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Proszę was bardzo szczere opinie i komentarze, to naprawdę bardzo motywuje mnie do dalszego pisania. Nie wiem czy uda mi się dodać pierwszy rozdział 30.01 bo mam egzaminy jednak 15.02 rozdział na pewno się pojawi. Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia.

2 komentarze:

  1. Hej! Fajna fabuła! Nigdy jeszcze takich nie czytałam, ale zacznę :D Szkoda mi Maddy, ale też wolałabym przerwany ślub, niż żyć z takim człowiekiem (I uwaga, bo ja zapewne będę kiedyś wychodzić za mąż XD) Sarkazm XD
    Pocałunek mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się już tego w prologu, ale to dobrze, prawda?
    Śliczna Amanda i przystojny Ian w rolach głównych! Duży plus!
    Życzę dużo wolnego czasu i weny! :)
    Lucy.
    http://victoria-swan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miły komentarz. Cieszę się, że na razie ci się podoba.
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Obserwatorzy

Layout by Yassmine